wydarzyło się

2020

3-16 sierpnia (poniedziałek-niedziela)
Ja wychodzę ze szpitala po 8 dniach – ale o tym w zakładce MOJE 2-ŻYCIE. Odwiedziny naszej kochanej mamy. Mama wraz z Mają spędzały czas w ogrodzie, porządkując i sadząc krzewy i drzewka, które jakiś czas temu kupiła Maja. Jak zwykle w towarzystwie mamy prowadziliśmy sporo rozmów teologiczno-filozoficzno-moralnych. Wieczory dla relaksu spędzaliśmy grając w ulubione Państwa i Miasta lub oglądając film. Oczywiście wspólne posiłki dające dużo radości.
9 sierpnia odwiedził nasz Maks z Agatą (swoją dziewczyną). Spędziliśmy czas, siedząc pod sosną poznając się wzajemnie z Agatą i omawiając różne tematy prywatno-zawodowe.
10 sierpnia był w SULI koncert patriotyczny i związane z nim atrakcje: kwartet smyczkowy, strzały z armaty, tańczenie Poloneza, tort w kolorze biało-czerwony oraz przepyszne domowe ciasta lokalnych mistrzyń. Całość uroczystości rozpoczęła się hymnem narodowym ze wspólnym jego śpiewaniem.

19-26 lipca (niedziela – niedziela)
Wyjazd do Berlina. Przede wszystkim do pracy przy katalogu dla szwagra, ale też jako forma relaksu, odpoczynku a przede wszystkim rozmów z siostrą. W czwartek wybrałem się z Patrykiem (syn Beaty i Raimunda, 22 lata) do komisu płytowego DODO BEACH w poszukiwaniu psich okładek płyt winylowych. Nie mogliśmy wyjść ze zdumienie jak się okazało, że już na samym początku trafiło nam się kilka egz., których nie mamy w kolekcji. Krok po kroku, regał po regale i ze sklepu wyszliśmy z 16 płytami. W sumie zapłaciłem 75,90 euro (4,75 euro/szt. czyli ok. 21 zł/szt.). W takich cenach bardzo rzadko trafiają mi się płyty w Polsce ?. Gdyby ktoś był przy okazji w Berlinie – polecam – https://www.facebook.com/dodobeachberlin/?rf=1031509353623918. W piątek mieliśmy zapowiedziane odwiedziny u Pauli – jestem jej tatą chrzestnym – u niej w mieszkaniu, gdzie mieszka zw swoim chłopakiem. Idąc do nich natrafiłem na fajny mural przy bloku – oczywiście z psiakiem. Czas spotkania mile spędziliśmy rozmawiając na balkonie w zacisznej dzielnicy. Niestety w piątek poczułem się gorzej, a w sobotę jelita grały mi marsza. Nie byłem w stanie zapanować. Miejscami twardniał mi brzuch nie do wytrzymania. Umówiam się z Mają na jutro na granicę na przejęcie mnie. W nocy pojechaliśmy do kliniki aby temu zaradzili. Moja polisa ubezpieczeniowo-chorobowa AXA niestety nie została zaakceptowana ido zapłaty było 100 Euro. Dostałem 2 kroplówki – troszkę puściło plus próba zrobienia lewatywy – bezskuteczna. Mijają 2 godziny i ból nie ustępuje. Niedziela i powrót do domu z opcją pojechania od razu do szpitala – o tym w zakładce MOJE 2-ŻYCIE.

9 lipca (czwartek)
Nasz Angus jest przezabawnym zwierzakiem. Bardzo się zżył z naszymi psiakami i teraz już tworzą jedną paczkę.Maja bardzo dba o to aby niczego królikowi nie zabrakło – od sianka, przez wodę po różne ziołowe smakołyki i suszone owoce – np. przepyszne truskawki, które mu podjadamy.
Ze względu na stan zdrowia Tosi dość często sypiamy na zmianę na dole, aby mieć ją w nocy na oku i wówczas poranek należy do Angusa. Tym razem dyżur nocny pełniła Maja.

7-8 lipca (wtorek-środa)
Nastąpiło zalanie dolnej kondygnacji naszego domu (garaż oraz pomieszczenie gospodarcze) nieczystościami płynnymi pochodzącymi z niedrożnej sieci kanalizacyjnej. W jego wyniku cała powierzchnia wypełniła się nieczystościami na wysokość ok. 20 cm o bardzo nieprzyjemnym zapachu. Spowodowało to zalanie wielu elementów wyposażenia oraz brak możliwości wejścia do środka. Zostały wezwane odpowiednie służby

7 lipca (wtorek)
Od dłuższego już czasu marzyłem aby pojechać nad morze. Tęsknota na przestrzenią, plażą i wyciszeniem się. Jako, że miał to być 1-dniowy wyjazd, wybrałem Międzyzdroje – bezpośredni pociąg z Wrocławia w nocy 01:20 i o 7:20. Z dworca wyruszyłem znanymi mi ścieżkami w kierunku lokalu ze śniadaniem. Wybór trafił na miejsce, w którym jedliśmy śniadanie z Mają na naszej rowerowej wyprawie w 2018 roku.
Po jajecznicy z bułeczką, pomidorkiem ruszyłem przywitać się z morzem. Aż dech mi zaparło z wrażenia. Tak bardzo pragnąłem tego a teraz to mam przed sobą – cudowne uczucie. Po chwili spaceru znalazłem sobie ustronne miejsce przy ogrodzeniu wydm i po usadowieniu się na poduszce i kocyku (niestety mam obecnie dość kościsty tyłek) zacząłem proces rozmyślania – rozważania nad swoją chorobą, przyszłością, testamentem, firmą etc. W międzyczasie zaszalałem i wyskoczyłem z plaży na czekoladę na gorąco z pysznym gofrem. A potem powrót na już nagrzany słońcem piasek. Pogoda była dość wietrzna i chłodna – przynajmniej w moim odbiorze – więc siedziałem ubrany w bluzę i kurtkę. Przyszedł czas obiadu i nabrałem ochoty na zupę rybną, a w Międzyzdrojach można jej pokosztować na drugim końcu miasta, jadąc w kierunku Międzywodzia. Tam swoje produkty i specjały serfują rybacy i ich rodziny. Trafiłem na zupę lekko przesoloną i ciut za bardzo paprykową. Była smaczna, ale miałem ochotę na inny smak. Potem spacer przez miasto i tradycyjnie zaglądnąłem do namiotu taniej książki. Tam na podróż znalazłem Paulo Coelho „Być jak płynąca rzeka” – wybór krótkich, lecz głębokich tekstów, które pozwalają jak nigdy dotąd poznać myśli i obraz świata widziany oczami sławnego autora. Zostało mi jeszcze ok 6 godzin i przespacerowałem pozostałą część miasta, obserwując co się zmieniło – powstało m.in.: Oceanarium przy kortach. A na ostatnie godziny wróciłem na plażę. Zaliczyłem małą drzemkę i poczułem ulgę z uporządkowania wewnętrznych spraw. A na koniec 2 gałki świadomych lodów ECOCLO. Powrót 21:20 i na miejscuw Suli byłem ok. 4 nad ranem.

3-5 lipca (piątek-niedziela)
Długo wyczekiwane i wytęsknione spotkanie z przedstawicielami z Krakowa: Marzena i Milenką Koluch i Piotr Daren. Widzieliśmy się ostatni raz w maju 2019 na moich 50-urodzinach. Radości, rozmową, słuchaniem muzyki, wspólnymi posiłkami, objadaniem się ciastem i lodami oraz byczeniem się, leżąc na kocu na trawie – nie było końca. Milenaka miała niepisaną radość zabawy z Tosią, Winylem i Angusem. Pogoda dopisała, a Piotr jak zwykle dokumentował nasze spotkanie. Dostaliśmy z Mają 2 cudowne płyty w prezencie – 2 podwójne, winylowe albumy Blackberry Smoke: HOMECOMING (LIVE IN ATLANTA), LEAVE A SCAR LIVE NORTH CAROLINA.

18 czerwca (czwartek)
Wybrałem się na zakupy do Makro (Bielany Wrocławskie) – mój plan do zakupy warzywne do mojej diety, zarówno pod kątem przygotowywania posiłków jak i zielonych koktajli. Dlaczego Makro? Otóż, jak szukałem ostatnio wątróbki cielęcej, to okazało się, że to właśnie Makro jest jedynym miejscem gdzie można ją kupić. Będąc wówczas rozglądnąłem się po hali co mają do zaoferowania. Okazało się, że jest bardzo duży wybór ryb (w całości, filety) oraz własnie warzyw i owoców. Po zrobionych zakupach postanowiłem coś zjeść. Przy Makro na parkingu jest bar z kuchnią azjatycką i zamarzyła mi się zupa rybna. Rozładowałem zakupy do auta, zmierzyłem poziom cukru, zabrałem swoje enzymy i ruszyłem do baru. Zamówiłem zupę rybną w cenie 9 zł. Moje zaskoczenie było duże. Już na sam widok moje zmysły i podniebienie zostało pobudzone, a po spróbowaniu zrobiło się błogo i mega smacznie – obok zupy rybnej z hodowli Pstrąg Kłodzki (ul. Piłsudskiego 5a, Ścinawka Średnia) gdzie znajduje się mini restauracja – była to druga najlepsza jaką kiedykolwiek jadłem. Następnym razem zafunduje sobie, oczywiście zupę rybną i może kaczkę z bambusem lub cielęcinę z trawą cytrynową. Bez dwóch zdań polecam ten bar. A … co jest równie ważne. Miła obsługa, bardzo czysto, a z kuchni unoszą się przyjemne zapachy, w przeciwieństwie do innych barów, gdzie zapach przypalonego tłuszczu przenika wszystko. A nie skromnie napiszę, że jestem smakoszem zupy rybnej. Jeśli ktoś ma ochotę to polecam przepis w/g którego zrobiłem zupę rybną w domu https://sendzienirock.pl/galeria/

16 czerwca (wtorek)
Bywają takie dni, kiedy korzystanie z promieni słonecznych daje dużo radości. To był jeden z takich dni. Zabrałem leżak i usadowiłem się w najbardziej nasłonecznionym miejscu w ogrodzie.
Zrobiłem sobie tak zwany „dzień dziecka” i na leżakowanie zabrałem ze sobą małego loda na patyku. A już po chwili Tosia z Winylem wyczuli okazję aby się dołączyć. Tradycyjnie już resztki na patyku należą do nich 🙂
Mieliśmy też przez kilka dni ogrodowego gościa – zabawnego jeżyka. Małe stworzonko, zorganizowało sobie miejsce postojowo-wypoczynkowe na skalniku koło drewutni. Dokarmialiśmy go i odwiedzaliśmy. Niestety po 3 dniach wyruszył dalej w swoja drogę.
Dotarł do nas portret Angusa, wypalany na krążku z drewna brzozy. To nasz drugi, obok portretu Tosi i Winyla, który zawisł nad kominkiem. Wykonała go Sylwia Janczyszyn. Bardzo zdolna i wykonująca przepiękne prace, właśnie na drewnianych krążkach. My, tak jak poprzednio wybraliśmy wersję z korą wokół.

7 czerwca (niedziela)
Kolejne odwiedziny towarzyskie. Tym razem Agata i Roman, jeszcze do niedawna właściciele Siedliska Żuraw i Czapla, magicznego miejsca, które już opisywałem na blogu, a od kilku tygodni właściciele nowego miejsca w Łąkach, w którym tworzą nową przestrzeń dla gości, którą nazwali SPACEROLOGIA (źródło nazwy pochodzi z utworu Spacerologia Mariusza Lubomskiego – https://www.youtube.com/watch?v=O9WSTxTF6wY
Agata i Roman po odejściu Bazyli – ich poprzedniego psa – mieli krótką przerwę w posiadaniu zwierzaka. Ale jak to u większości psiarzy, pustkę po poprzednim wypełnia nowy. Pojawiła się Berta – pies tej samej rasy Cane Corso. Z nią właśnie przyjechali do nas na zapoznanie się z naszym mini zwierzyńcem. Tosia przywitała się i po sprawie, Angus czekał na dogodny moment zapoznania, a Winył stracił dla niej głowę. Szaleństwo, wspólna zabawa, gonitwa po ogrodzie, wybryki i … próby współżycia – po prostu WIELKA RADOŚĆ. Poza obserwacją zwierzaków zjedliśmy wspólnie 2-daniowy obiad (wątrbóka cielęca na warzywach, indyk z imbirem na pomarańczach) wypiliśmy trochę kawy, herbaty zajadając pyszne ciasta (sernik, przekładaniem z wiśniami). Roman w ramach wsparcia naszych działań ogrodowych posadził nam Majkę (młode drzewko, które zafundowała sobie Maja na urodziny i nazwała je swoim imieniem). Te spotkania towarzyskie, pozwalają zapomnieć o trwającej pandemii będą jednocześnie ogromną przyjemnością. Mam nadzieję, że wkrótce pojawią się u nas kolejni bliscy nam znajomi 🙂

5 czerwca (piątek)
Zostały ogłoszone wyniki konkursu ZOOprojektuj kampanię dla zwierząt, w której wziąłem udział. Tym razem nie wygrałem. 151 osób zgłosiło 191 prac, z których zakwalifikowano do konkursu 174. Zwyciężył plakat autorstwa Roberta Cybulskiego pt. „Zostańmy przyjaciółmi”. Dodatkowo wyróżniono trzy prace – Anny Dobrowolskiej, Doroty Dalidowicz i Dawida Celeka.
Więcej do poczytania i pooglądania na:
http://zoo.wroclaw.pl/pl/zostanmy-przyjaciolmi-konkurs-na-grafike-rozstrzygniety-.htm
Tak przy okazji ZOO już jest otwarte!

moje projekty / wejście główne do ZOO – czynne codziennie 9:00-17:00

1 czerwca (poniedziałek)
Pierwsze towarzyskie spotkanie w fazie trwającego koronawirusa. W weekend 30-31 maja odwiedzili nas mieszkańcy Tych – nasi rodzinni przyjaciele: Kasia, Marcin i Milena. To spotkanie z wiadomych względów było już kilka razy przesuwane, ale tym razem dograliśmy wszystko aby się spotkać. Wspólny czas wypełniły nam spacery, rozmowy, słuchanie winyli i biesiadowanie przy wspólnym stole. Milena zabawiała nasz zwierzyniec, dając im wiele radości. Takie spotkania bardzo dobrze na mnie wpływają – mimo drobnych dolegliwości, związanych z procesem leczenia – zapominam o chorobie i cieszę się ŻYCIEM. Już się nie możemy doczekać kolejnego spotkania 🙂

nad zalewem wiało, że ho, ho / Kasia, Ja, Maja, Milena, Marcin

21 maja (czwartek)
Przy tak pięknej pogodzie znaczną część do południa spędziliśmy w ogrodzie, wygrzewając się w słońcu z Winylem. Pojawiła się też na horyzoncie możliwość nabycia czarnej Wołgi. Od razu przypomniała mi się historia z dzieciństwa, jak siała przerażenie wśród dzieci. Mówiono o jeżdżącej po mieście czarnej limuzynie, którą rzekomo porywano dzieci. Wołga miała mieć białe firanki w oknach. Autem poruszali się, według różnych wersji, księża lub zakonnice, wampiry lub sataniści. Samochód miał krążyć po drogach po zmroku. Jego pasażerowie porywali dzieci i spuszczali im krew. A wieczorem o 19 tej wybraliśmy się z Mają na urodziny do naszego sąsiada Jacka (to właśnie do niego chodzę na zabiegi misami tybetańskimi). W gronie gości byli okoliczni sąsiedzi. Atrakcją wieczoru było wybijanie krowim dzwonem ilości lat, które miał solenizant. Było pyszne jedzonko, wegańskie ciasta oraz domowe nalewki i gruzińskie wino.

24 kwietnia (piątek)
Rozpoczęty w ub. roku proces dofinansowania naszej wsi z grantu PROMOCJA SULISTROWIC dobiegł końca. Miałem w nim swój udział, projektując tablice z historią i mapą wsi oraz foldery o historii i poradniku eko. Tablice zostały postawione w dwóch lokalizacjach. Jeden komplet przy świetlicy, druki przy zalewie na plaży. Wygląda na to, że wszyscy zadowoleni. Dodam, że logo SULISTROWIC zaprojektowała, wspierająca mnie Klaudia – oczywiście mieszkanka SULI.

23 kwietnia (czwartek)
Pomimo sytuacji wirusowej, życie biegnie dalej. Spacery, dostawy drzewek do posadzenia (to pierwsze zamówienie z internetu i dodam, że bardzo dobrze zapakowane, zabezpieczone) w ogrodzie i odwiedziny całych rodzin biedronek.

20 kwietnia (poniedziałek)
Na wsi w wiśniowych sadach zrobił się japoński klimat. Cudowny widok.

17 kwietnia (piątek)
Dzisiaj kurier dostarczył 2 przesyłki, adresowane do mnie, ale przeznaczone dla naszego królika Angusa. Jedna. większa to domek letniskowy na ogród (2 m2), druga mniejsza to prezent ode mnie i Winyla – płyta winylowa (winyl w kolorze żółtym) z królikiem grającym na gitarze na okładce. Szukając jakiś czas temu kolejnych płyt z psiakami, natrafiłem właśnie na nią. Okładka urzekła mnie natychmiast, ale … kim jest GLENN JONES. Nie znałem dotychczas tego artysty, Szybciutko odnalazłem w internecie. G.J. jest mistrzem American Primitive Guitar, stylu wynalezionego pod koniec lat 50. XX wieku przez Johna Faheya. Jones, tworzy osobiste kompozycje, liryczne, emocjonalne a przede wszystkim piękne gitarowo. Tak też jest właśnie z królikową płytą FLEETING. https://glennjones.bandcamp.com/album/fleeting. Ciekawostką jest fakt, że na większości okładkach jego płyt w roli głównej występują zwierzaki: kurka, rybka no i psiak – tę płytę już oczywiście zamówiłem.

13 kwietnia (poniedziałek)
Dzisiaj mija 365 dni odkąd mieszkamy na wsi. Nie było dnia, aby nie cieszyło nas mieszkanie tutaj. W tym czasie poznaliśmy wielu wspaniałych mieszkańców i można powiedzieć, że się już zadomowiliśmy. Prężnie działamy w różnych, społecznych akcjach, a ja dodatkowo działam w STOWARZYSZENIU SULISTROWICE. Chyba dotychczas nigdy nie byłem tak zaangażowany w działania jak tutaj. Ale to wynika z nastawienia ludzi.

11 kwietnia (sobota)
24 marca, w dniu kiedy przyjąłem pierwszą chemię, opublikowałem informację o prowadzonym przez siebie blogu. Bardzo dziękuję Wszystkim za dobre słowa, wsparcie, nadzieję i dodanie mi sił. To dla mnie bardzo ważne i bezcenne. Cieszę się, że mam Was wokół siebie.

14 marca (sobota)
Od rana cudowna pogoda, słońce, czyste powietrze, delikatny ciepły wiatr muskający po twarzy.
Nasz cały zwierzyniec bez chwili wahania wykorzystał tę aurę i wyskoczył na ogród.

Angus / Tosia / Winyl oraz panda

12 marca (czwartek)
Dzisiaj mam 51 urodzino-imieniny. Cóż tak się złożyło, że w tym samym dniu rodzice zafundowali mi obie uroczystości. Jako chłopiec, przez wiele lat miałem do nich o to żal – bo dla mnie oznaczało to o jeden prezent mniej w ciągu roku. Z wiekiem przestało to już mieć jakiekolwiek znaczenie dla mnie,

11 marca (środa)
U mojego sąsiada Jacka pojawił się na miesięczny pobyt beagle LUCKY – wesolutki mały łobuziak, który dołączył do naszej ekipy i popołudniowych psich spacerów po okolicy. Jako, że jest najmniejszy w stadzie szybciutko inne psy dały mu do zrozumienia kto tu rządzi 🙂

Idziemy w lewo czy w prawo? Winyl / Toska / Rado / Lucky lub Winyl / Toska / Lucky / Rado

7 marca (sobota)
Dzień Kobiet w Świetlicy. Z początkowej inicjatywy wyłącznie dla Pań, zrodziło się spotkania mieszane. Czyli Panie zaprosiły Panów. Główną atrakcją wieczoru był koncert, naszego nowego sąsiada Janusza Yano Wawrzały, który wystąpił w towarzystwie młodego akordeonisty. Program występu najlepiej oddaje utwór: https://www.youtube.com/watch?v=mw3r6c5RWto
A ze względu na fakt, że byłem bez żony, to do domu wróciłem z misą pysznych wypieków dla niej.

4 lutego (wtorek)
Wizyta w przychodni (Sobótka) konsultacje z diabetologiem oraz lekarzem prowadzącym.
Tak się złożyło, że jeden z lekarzy przyjmował w gabinecie dzieci chorych i dzięki temu spotkała mnie przyjemność posiedzenia w towarzystwie uroczych misiów.

1 luty (sobota)
Bal karnawałowy w świetlicy wiejskiej w Sulistrowicach – jak to brzmi 🙂
Impreza zorganizowana na zasadzie każdy przynosi co ma (alkohol, sałatki, śledzie, chińskie potrawy, risotto, wypieki, chipsy, paluszki etc.) plus 10 zł od osoby na zakupy pod kolejne spotkania wiejskie. To już druga po Andrzejkach bardzo udana zabawa, z tym że teraz była przebierana. Ku mojemu zaskoczeniu wszyscy byli przygotowani i poza kowbojskimi dublami pozostałe osoby nie miały kopii. My już klasycznie z Mają „poszliśmy” w swoje ulubione klimaty.
Zorganizowałem konkurs wśród uczestników na najlepsze przebrania – bezapelacyjnie wygrał goryl w ciele pierwotnego człowieka. Jeśli ktoś ma ochotę zapraszam do galerii zdjęć:
http://sulistrowice.info/karnawal-kostiumowy-w-sulistrowicach-1-lutego-2020/

My / Czar par / Mój nowy bohater

31 stycznia (piątek)
W życiu są takie chwile, w których udział ma sympatyczny listonosz, przynoszący przesyłkę adresowaną do nas. Właśnie taka do mnie dotarła podczas mojego pobytu w szpitalu (21-31 stycznia 2020). Ogromna radość. Prezent – płyta winylowa od Muńka Staszczyka – artysty kochającego psiaki tak jak ja – dołączyła do naszej kolekcji. Wielkie dzięki Muniek. Trzymam kciuki za Fryderyka 2020 i kategorie: Album Roku kategoria ROCK oraz utwór roku POLA.

14 stycznia (wtorek)
Godzina 18:00 i nasz SULIdomek odwiedza z kolędą ks. Jakub w towarzystwie 3 ministrantów. Czekaliśmy na tę wizytę. Ks. Jakub jest wikariuszem w parafialnym kościele. Młody, energiczny, zaangażowany no i baaaaardzo muzyczny. Jego pasją był od najmłodszych lat HIP-HOP, który teraz uprawia: https://www.youtube.com/watch?v=MNkaUS1DDUw . Wizytę wypełniła właśnie rozmowa o muzyce, Wrocławiu i dzielnicy Biskupin – skąd pochodzi Jakub.

5 stycznia (niedziela)
Wizyta u weterynarza. Zaczął nas niepokoić powracający kaszel TOSKI i rosnąca na czubku głowy u WINYLA brodawka. Po dokładnym zbadaniu nasze obawy zostały wyeliminowane.
TOSIA ze względu na swoją arytmię serca, chorą tarczycę i …niestety wiek tak ma. Jedną z rad było, aby jedząc posiłki nie musiała się mocno schylać do podłogi, dlatego należy jej trzymać miskę 20 cm poniżej głowy. Sprawdziło się. U WINYLA poza obserwacją czy brodawka się rozrasta nie należy nic robić. Jest wynikiem choroby wirusowej wywołanej przez wirus papillona. Większość zmian znika po wytworzeniu przez psa odporności komórkowej. Antybiotyki nie działają!

Witryna u naszego weterynarza w Rogowie Sobóckim / Kolędowanie Jakuba

1 stycznia (środa)
W Nowym roku odwiedziliśmy naszych sąsiadów zza okna – Sylwię, Piotrka i Piotrusia Szwedowskich. Pogaduchy o lokalnych osobowościach plus cudowna kawa i ciasteczka z wkładką umilały nam czas. Piotr znany w środowisku jako SZWED to o niebywałej historii koleżka. Polecam: http://piotrszwedowski.blogspot.com/ oraz https://www.youtube.com/channel/UCMbxLogLo145Ue0WZpzhWrQ/videos?disable_polymer=1

2019

13 grudnia (piątek)
Po 8 dniach szpitalnych w końcu w domku. Tak się stęskniłem za naszymi psiakami, że jak tylko przyjechałem do domu, zrobiłem kubek gorącej czarnej herbaty z sokiem agrestowym i wyruszyliśmy na spacer. A po drodze miła niespodzianka – świąteczne dekoracje Pani Zosi – naszej folkowo-lokalnej artystki.

Leśne, sulistrowicowe skrzaty / motocyklowy Mikołaj, którego spotkałem na drodze w okresie świątecznym.

22-24 listopada (piątek-niedziela)
To był prawdopodobnie nasz ostatni wyjazd do Siedliska Żuraw i Czapla we Wróblincu. Pojechaliśmy na zaproszenie gospodarzy, z którymi przyjaźnimy się na dobre i złe. Po wielu latach prowadzenia agroturystyki w pięknie położonej Dolinie Baryczy, Agata i Roman postanowili je sprzedać i zamienić na kolejne, swoje nowe miejsce we wszechświecie. Dla nas to magiczne miejsce położone tuż pod lasem. Nieopodal smażalnie ryb, które serwują je na wiele sposobów – niebo w gębie. Tym razem wybraliśmy się z naszym nowym zwierzakiem Angusem. Cudownie spędziliśmy te dni na biesiadno-towarzyskich spotkaniach z gospodarzami. A niedzielne śniadanko, które zaserwowała Agata – palce lizać.

Gospodarze na łamach poczytnego pisma SIEDLISKO / M+G / G+W / bajeczna jajecznica Agaty

16 listopada (sobota)
Kolejny etap świetlicowych prac, tym razem malowanie. Nas dzielnie reprezentowała Maja. Ja z racji swojego stanu zdrowia mogłem jedynie dokumentować poczynania naszych dzielnych mieszkańców oraz gości, wśród których był mój kolega Darek Sikorski. Nie widzieliśmy się z kilka lat, a każdemu z nas życie przysporzyło po drodze różnych zmartwień, więc było o czym pogadać. A już wkrótce w świetlicy odbędzie się pierwsza zaplanowana imprezka – czyli Andrzejki.

Maja i jej precyzyjne malowanie wnęki okiennej / 2 drabiny czyli z prawej strony mój kolega Darek S. / Wałki w górę – czyli kto malował sufit.

9-11 listopad (sobota-poniedziałek)
Wyprawa ze zwierzyńcem do Żywca – czyli odwiedziny u mamy. To była nasza pierwsza wyprawa samochodem z Angusem. Logistyka, klatka, sianko, bagaże. Psiaki od dawna mają pełną rezerwację w bagażniku, tak więc wszystkie nasze pozostałe przedmioty wraz z Angusem trzeba zapakować na tylne siedzenia. Daliśmy radę. Radość psiaków z zobaczenia mamy oznacza jedno – za chwilę zostaną podane wafle ryżowe z miodem na powitanie. Angus zaaklimatyzował się w mieszkaniu bez problemu w okolicy drzwi balkonowych za zasłoną. To był bardzo udany pobyt.

Królicza drzemka i figle Winyla / mieliśmy się bawić w chowanego, ale skoro czas na przekąskę to wychodzę z ukrycia

25 października (piątek)
W naszej SULIchatce pojawił się nowy domownik – Angus – adoptowany przez nas królik ze Stowarzyszenia Pomocy Królikom kroliki.net/pl. Adoptowaliśmy go już we wrześniu, ale sprowadziliśmy go, gdy moja forma zdrowotna wróciła do równowagi. Poprzedni właściciele oddali go z powodów finansowych. Ontario – tak nazywali go poprzedni właściciele – miał kontakt z psem, a to było dla nas istotne. Teraz małymi kroczkami nasza zwierzęca ferajna dogaduje się między sobą.

23 października (środa)
Dzisiaj po raz pierwszy, samodzielnie po 39 dniach przerwy (szpitale, domowa rekonwalescencja) wyszedłem na spacer z Toską i Winylem i dałem radę.

19 października (sobota)
Od mojej operacji minęło 25 dni. Poczułem, że to dobry dzień na przystrzyżenie naszej ogrodowej wierzby – czułem się na siłach mimo zakazów poszpitalnych: nic nie wolno. Piła łańcuchowa, drabinka i do dzieła. Efekt poniżej.

1 3 października (niedziela)
Nasz głos wyborczy postanowiliśmy oddać, a raczej skreślić pod wieczór. Wybraliśmy się ok. 18-tej do Świątnik. Lokal wyborczy znajdował się w Pałacu rodu Zedlitz und Trützschler von Falkenstein, w którym od 1948 mieści się szkoła. Jadąc drogą zauważyliśmy dwie panie z rowerami stojące na poboczu i trzymające psa. Nasza pierwsza reakcja, że ktoś potrącił i odjechał. Natychmiast się zatrzymaliśmy. Okazało się, że sunia jest cała i biegła za paniami drogą od krzyżówki w Nasławicach. Od słowa do słowa postanowiliśmy zabrać ją do auta i zawieźć do Nasławic do Sołtysa. Sołtys bez mrugnięcia okiem kazał ją wypuścić na wsi. My zrobiliśmy po swojemu. Podjechaliśmy pod przystanek PKS wychodząc z założenia, że ktoś kto czeka na autobus i jest lokalnym mieszkańcem będzie wiedział czyj to pies. Wjechaliśmy w boczną ulicę, aby zaparkować, z naprzeciwka szedł młody człowiek. Otwieramy drzwi i pytamy, czy nie zna właściciela psiaka, którego mamy w aucie. I co się okazało… trafiliśmy na właściciela! Radości nie było końca. Po chwili podjechała dziewczyna, która jeździła po wsi autem szukając psa. Pies był z właścicielami, a my poczuliśmy ulgę i spokój, że pies wrócił do swojego domu. Czym prędzej pojechaliśmy oddać głos.

12 października (sobota)
Koncert NOCNEJ ZMIANY BLUESA tuż pod nosem, czyli w Ślężańskim Ośrodku Kultury, Sportu i Rekreacji w Sobótce. Ostatni raz widziałem ich ze 20 lat temu na RAWIE BLUES. Bez wahania wybraliśmy się z Mają. Bilety w cenie 40 zł kupiliśmy przed koncertem. Salę ŚOKSIR wypełniło ok 40 osób, my dziarsko usiedliśmy w 4 rzędzie. Przed chłopakami wystąpiła 9 letnia Marlena Młyńska z utworem BLUES BUJANY (muzyka: Majka Jeżowska, słowa: Jacek Cygan) i wypadła naprawdę dobrze. Szkolony głos, feeling na scenie. Dostała zasłużone oklaski. Po chwili na scenie pojawiła się 5-tka dojrzałych w bluesie mężczyzn. Dobrze zagrany koncert, wypełniony utworami z całego okresu zespołu. Solidne 1,5 godziny plus interakcje z publicznością. Jak powiedział Sławek patrząc na salę: Nie liczy się ilość ale jakość! Po koncercie podpisywanie płyt.
Ja cierpliwie czekałem, bo chciałem zamienić z Wierzcholskim kilka słów, ale jakoś nie wyszło. Sprezentowałem mu książkę Marcina Sitko The Rolling Stones za żelazną kurtyną. Warszawa 1967 i poprosiłem o bluesową dedykację na naszej psiej płycie. Efekt poniżej.

NZB: Sławek Wierzcholski, Wiesław Kryszewski, Piotr Dąbrowski, Witek Jąkalski, Grzegorz Minicz. Okładka płyty winylowej ZRÓBMY TO RAZEM (1990) z naszej psiej kolekcji z dedykacją Sławka.

12 października (sobota)
Pierwsza wizyta naszych psiaków w SPA. Cudowne odprężenie, relaks, kąpiel. Gdy Tosia relaksowała się, my z Winylem zaliczyliśmy małą rozgrywkę piłkarską. Dla mieszkańców Wrocławia i okolic polecamy: https://www.facebook.com/AnimalSpaLutynia/

29 września (niedziela)
Podczas mojego pobytu w warszawskim szpitalu, nasz SULIdomek odwiedzili nasi kolejni psi przyjaciele z Wrocławia – Dominika, Michał, Kubuś oraz ich cudowna suczka VIKI – koleżanka TOSI i WINYLA. Poznaliśmy się kilka lat temu na psich spacerach w Parku Południowym we Wrocławiu. Tworzymy wspierającą się grupę przyjaciół.

Michał, Dominika, Kubuś, Viki, Winyl, Toska / część naszej grupy podczas sesji zdjęciowej do kalendarza.

31 sierpnia (sobota)
Wystartowaliśmy z remontem sali głównej naszej sulistrowickiej świetlicy. Stawiła się mocna ekipa, a co najważniejsze mega pracowita. Było też uroczyste zawieszenie flagi z logo Sulistrowic, której byłem inicjatorem oraz skromny poczęstunek w przerwie. Docelowo odnowiona sala ma służyć spotkaniom mieszkańców, stowarzyszeń oraz organizowanym w przyszłości kursom, szkoleniom etc.

11 sierpnia (niedziela)
Moja nowa pasja – struganie zwierzaków z drewnianych klocków. Nie mając wiedzy ani doświadczenia, kupiłem w markecie JULA na Bielanach zestaw dłut i młotek. Niestety nie każdy rodzaj drewna nadaje się do rzeźbienia, ale … pierwsze koty za płoty 🙂

Dzieje się … / drzemiący Winyl i moje rzemieślnicze narzędzia.

10 sierpnia (sobota)
Nasz pierwszy Festyn w Sulistrowicach, w którym wzięliśmy aktywny udział. Zorganizowaliśmy warsztaty malowania twarzy, kamieni, kolorowanki dla najmłodszych. Wyposażeniem były mebelki z www.picoandbello.com/produkty-ekologiczne/. Impreza bardzo udana.

Maja i jej twarzowe malunki, alpaki i biesiada

12 lipca (piątek)
Bywają też i smutne dni. Nasz ogrodowy śpiewak niestety zmarł, zapewne w skutek zderzenia z szybą lub drewnianą konstrukcją domu, a może tak po prostu – odszedł. Znalazłem go rano na balkonie. Oczywiście jako naszego ogrodowego przyjaciela, postanowiliśmy go pochować w naszym ogrodzie w miejscu ku temu przeznaczonym. Żegnaj…

27 czerwca (czwartek)
Z inicjatywy mojego przyjaciela Pawła zrodził się pomysł na eko biznes. Będziemy produkować w nowym roku sok z kiszonego buraka. Przepis to strzeżona od 80 lat tradycja rodzinna. Wspólnie, przy pięknej słonecznej pogodzie zrobiliśmy 2 słoje.

Buraczane chłopaki i efekt ich pracy

4 maja (sobota)
Świętuję swoje 50 urodziny jak przystało na rockmana w muzycznym klubie Liverpool we Wrocławiu w licznym gronie swoich przyjaciół. Wówczas nic nie zapowiadało tego co się wkrótce wydarzy z moim zdrowiem 🙁

Był urodzinowy tort, koncert Tribute to Jimi Hendrix (Stan Skiby – guitar, voc., Włodzimierz „Lola” Krakus – bass, voc., Andrzej Ryszka – drums, voc.). Urodzinowa pałeczka, którą Andrzej grał koncert. Trochę pamiątkowych zdjęć i niedzielna kawa dla tych, którzy mieli siłę i ochotę przyjechać do nas do domu.

13/14 kwietnia (sobota/niedziela)
1 noc w Sulistrowicach
Miałem sen. Zaczarowane miejsce. Poczekalnia, a potem bajkowy świat. Czekam na swoją kolej, otrzymuje odpowiednie przebranie, makijaż, ale nie wiem jaka postać mi się trafi. Następnie wchodzę w dziwny świat, w którym klauni, tancerki mieszają się z różnymi wykolejeńcami. Ja nadal czekam w poczekalni więc postanawiam zrezygnować – zbyt długo czekam na swoją rolę w tym świecie.
W międzyczasie przez poczekalnię przechodzą różne dziwadła, kobiety, mężczyźni, karły , wampiry etc. Namawiają mnie, że warto doświadczyć tego świata, że zmienia myślenie. Po chwili spostrzegam, że nie mam butów – jakby mi ktoś ukradł. Bardzo chciałem doświadczyć wejścia w ten świat, ale ostatecznie nie było mi to dane. Osoby, które z niego wychodziły nie wyglądały na szczęśliwe, były zapłakane i zmartwione, a kobiety miały rozmazany makijaż.

149 myśli na temat “wydarzyło się

  1. Hello there I am so excited I found your webpage, I
    really found you by error, while I was looking
    on Bing for something else, Nonetheless I am here
    now and would just like to say kudos for a tremendous post
    and a all round interesting blog (I also
    love the theme/design), I don’t have time to look over it all at
    the moment but I have book-marked it and also added your RSS
    feeds, so when I have time I will be back to read much more, Please do keep up the
    superb job.

  2. I do not even know how I stopped up here, however I thought this submit
    used to be great. I do not recognise who you are however certainly you’re going to a well-known blogger if you are not already.
    Cheers!

  3. Excellent post. I used to be checking continuously this weblog and I’m impressed!
    Very helpful info specially the remaining part 🙂 I take care of such
    information much. I was looking for this certain info for a long time.
    Thank you and best of luck.

  4. Oh my goodness! Impressive article dude! Thank you so much, However I am having problems with your RSS.
    I don’t know the reason why I cannot subscribe
    to it. Is there anybody else getting identical RSS problems?
    Anyone that knows the answer can you kindly respond? Thanks!!

  5. Definitely believe that which you said. Your favorite justification seemed to be on the web the easiest thing to be aware of.
    I say to you, I certainly get irked while people think about worries that they plainly
    do not know about. You managed to hit the nail upon the top and defined out the whole thing
    without having side-effects , people can take a
    signal. Will likely be back to get more. Thanks

  6. Hey There. I discovered your blog using msn. This is
    a really smartly written article. I’ll make sure to
    bookmark it and come back to read extra of your helpful information. Thanks for the post.
    I will certainly return.

  7. Hi! I could have sworn I’ve visited your blog before but after browsing through a few of the articles I realized it’s new to me.
    Anyways, I’m definitely delighted I found it and I’ll
    be bookmarking it and checking back regularly!

  8. What’s Going down i am new to this, I stumbled upon this I have discovered
    It positively helpful and it has helped me out loads. I’m hoping to contribute & aid other customers like its helped me.

    Great job.

  9. Hey there outstanding blog! Does running a blog similar to this require
    a great deal of work? I’ve very little expertise in programming
    but I was hoping to start my own blog in the near future.
    Anyhow, should you have any suggestions or techniques for new blog owners please share.
    I understand this is off topic nevertheless I simply needed
    to ask. Appreciate it!

  10. Its like you read my thoughts! You seem to know so much approximately this, such as you wrote the
    guide in it or something. I feel that you simply can do with some % to drive the message home a
    little bit, however instead of that, this is fantastic blog.
    A great read. I’ll definitely be back.

  11. Admiring the time and energy you put into your site and in depth information you present.
    It’s awesome to come across a blog every once
    in a while that isn’t the same out of date rehashed information. Wonderful read!
    I’ve saved your site and I’m adding your RSS feeds to my Google account.

  12. Unquestionably believe that which you said. Your favourite justification seemed to be at the internet the simplest factor to be mindful of.
    I say to you, I definitely get annoyed while people consider worries that they
    just do not recognise about. You controlled to hit the nail
    upon the highest and also outlined out the entire thing with no need side effect , folks could take a signal.
    Will probably be again to get more. Thanks

  13. Have you ever thought about writing an e-book or guest authoring on other blogs?
    I have a blog centered on the same topics you discuss and would really like to have you share some stories/information. I know my viewers would enjoy your work.
    If you are even remotely interested, feel free to shoot me
    an e-mail.

  14. It’s a shame you don’t have a donate button! I’d most certainly donate to this outstanding blog!

    I guess for now i’ll settle for bookmarking and adding your RSS feed to
    my Google account. I look forward to fresh updates and
    will talk about this website with my Facebook group.
    Talk soon!

  15. Hey there! I know this is kind of off-topic however I needed to ask.
    Does managing a well-established blog such as yours take
    a large amount of work? I am brand new to operating a
    blog however I do write in my journal on a daily basis. I’d like to
    start a blog so I can share my personal experience and views online.
    Please let me know if you have any kind of suggestions or
    tips for brand new aspiring bloggers. Appreciate it!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.